Hertha Berlin – Union Berlin – wyrównane derby stolicy Niemiec

Hertha Berlin – Union Berlin – wyrównane derby stolicy Niemiec

Jak na razie nie sprawdzają się czarne scenariusze ekspertów, którzy zapowiadali, że bez publiczności futbol nigdy nie będzie taki sam jak wcześniej. Od czasu powrotu Bundesligi zainteresowanie zakładami na mecze ligowe jest ogromne, emocji w czasie transmisji nie brakuje, a Lewandowski strzela. Czyli wszystko po staremu, tyle, że bez kibiców na trybunach. W tym tygodniu czeka nas kilka bardzo wyrównanych pojedynków. Jednym z nich jest mecz Herthy Berlin i Uniona Berlin. Derby stolicy Niemiec zapowiadają się na spotkanie, w którym nie będziemy świadkami znaczącej przewagi żadnej ze strony. Mimo to bukmacherzy dają większe szanse gospodarzowi.

Awans stutrzynastolatka

Union Berlin wciąż dla wielu kibiców pozostaje klubem zupełnie nieznanym. Niewielu jednak wie, że, pod inną nazwą funkcjonował już 114 lat temu. Cała historia zaczęła się 17 lipca 1906 roku, kiedy w dzielnicy Berlina Kopenick powstał niewielki wówczas klub FC Olympia 06 Oberschoneweide. W ciągu następnych dziesięcioleci wielokrotnie zmieniał nazwę. W 1951 połączył się z BSG Motor Oberschonewide, a 12 lat później z SC Rotation Berlin i SC Einheit Berlin, tworząc TSC Berlin i w 1966 zmieniając nazwę na obecną – 1. FC Union Berlin.

Na świecie jest już tylko 9 osób, które żyły, kiedy jeszcze nie było Unionu Berlin i tylko jedna, która mogłaby pamiętać jego założenie. Nikt z obecnie żyjących zaś nie urodził się w czasach, kiedy nie było jeszcze Herthy Berlin.

Wicemistrzostwo Niemiec udało się wprawdzie zdobyć Unionowi już przed niemal stu laty, ale wtedy liga funkcjonowała na zupełnie innych zasadach. Przez następne dziesięciolecia największymi sukcesami drużyny były wiktorie w regionalnym Pucharze Berlina. Do ubiegłego sezonu zespół tylko raz zaistniał w Pucharze Niemiec, w 2001 dochodząc do finału. Uczestniczył wtedy w Pucharze UEFA, eliminując nawet fińskie FC Haka jako drugoligowiec. Bo tak, do 2019 roku Union nigdy nie grał w Bundeslidze. Sztuka ta zespołowi z Berlina udała się dopiero w ubiegłym sezonie. Niedługo po awansie udało się mu pokonać Borussię Dortmund 3:1, zaliczając pierwsze zwycięstwo w najwyższej klasie rozgrywkowej. Tym wynikiem Berlińczycy wprawili swoich kibiców w ekstazę i dali nadzieję na wysokie miejsce.

W chwili obecnej Union zajmuje 12. miejsce w lidze. 30 punktów daje sporą przewagę nad strefą spadkową i w przypadku serii zwycięstw pozwala nawet myśleć o zakwalifikowaniu się do Ligi Europy (szósty Wolfsburg ma w tej chwili na koncie 39 oczek). Najsłabszą stroną zespołu zdaje się być w tym sezonie zdobywanie bramek. Berlińczycy mają ich na koncie ledwie 32; mniej niż chociażby balansujący na granicy spadku Mainz 05. Siłą Unionu jest zaś defensywa. Przy aż 14 porażkach zespół stracił 43 gole.

Hertha z jednej strony zdobyła więcej bramek (35), ale też znacznie więcej, bo aż 48, straciła. Miała też problemy z wygrywaniem nawet wtedy, kiedy wydawało się, że mecz powinien zakończyć się jej zwycięstwem. W sumie Hertha zgarnęła w tym sezonie aż 7 remisów, co plasuje ją pod tym względem w czołówce statystyk. Chociaż Union nie prezentuje się najlepiej, jeżeli chodzi o formę na wyjeździe (14. miejsce w lidze), jeszcze gorzej idzie Hertcie w roli gospodarza – zdobyła w ten sposób zaledwie 12 punktów i zajmuje pod tym względem 16. miejsce.

Hertha czyli Karwan i gol Rasiaka

Z czym kojarzymy Herthę? Kibice śledzący sezony 2002/2003 i 2003/2004 zapewne od razu przypominają sobie ofensywnie grającego pomocnika reprezentacji Polski Bartosza Karwana, który w zespole z Berlina spędził dwa lata. W Bundeslidze furory jednak nie zrobił, rozgrywając w tym czasie ledwie 21 spotkań i nie zdobywając żadnej bramki. Choć grał do 2012 roku, tak naprawdę wyjazd do Berlina stał się początkiem końca jego kariery. Również po powrocie do Legii nie potrafił wrócić do formy sprzed lat. Ale to już temat na inny artykuł. Dość powiedzieć, że swego czasu Herthę kojarzono w Polsce głównie za sprawą Bartosza Karwana i… starć z polskimi klubami. W sezonie 2003/2004 w Pucharze UEFA zespół z Berlina zmierzył się z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski (przegrywając po zaciętym dwumeczu i golu Rasiaka w ostatnich minutach drugiego spotkania), w 2000/2001 zaś z Amicą Wronki, pokonując ją w sumie 4:2 (3:1 i 1:1).

Osiągnięcia Herthy są nieporównywalnie większe niż Unionu. Założony już w 1892 roku zespół w 1930 i 1931 zdobywał mistrzostwo Niemiec, w 1989, 2011 i 2013 mistrzostwo drugiej Budensligi, w 2001 i 2002 Puchar Ligi, a w 2006 Puchar Intertoto. Największym osiągnięciem klubu było jednak dotarcie w sezonie 1978/1979 do półfinału Pucharu UEFA, gdzie Berlińczycy minimalnie ulegli FK Crvenie zveździe. Ostatni większy sukces to druga faza grupowa Ligi Mistrzów w sezonie 1999/2000. Potem Hertha występy w początkowych etapach Pucharu UEFA i Ligi Europy przeplatała okresami spadku z Bundesligi, a potem triumfalnymi powrotami. W tym sezonie zespół z Berlina radzi sobie kiepsko, choć utrzymuje bezpieczną przewagę nad grupą spadkową.

Ofensywa vs defensywa

Hertha najbardziej liczy na młodego Brazylijczyka Matheusa Cunha. W ostatnim czasie ten utalentowany napastnik jest najwyżej ocenianym graczem Herthy. Nie dość, że zdobywał bramki w trzech ostatnich meczach, dwukrotnie zostając zawodnikiem spotkania, to jeszcze świetnie wypracowywał sytuacje dla kolegów z drużyny. Największy popis w sezonie dał niedługo przed przerwą spowodowaną epidemią – w meczu z Fortuną Duesseldorf zachwycił kibiców całej Bundesligi. W meczu z Unionem nie będzie jednak najbardziej ofensywnie ustawionym piłkarzem Herthy. Na szpicy pojawi się bowiem 35-letni Vedad Ibisević. Wysoki Bośniak wciąż czeka na przebudzenie. Znając jego umiejętności, można się spodziewać, że jeżeli mu się to uda, Unionowi ciężko będzie liczyć na zwycięstwo. Ciężko jednak uwierzyć, by po serii kiepskich występów odbudował formę w jednym spotkaniu. Na ławce zacznie mecz Krzysztof Piątek, wciąż nie mogący odnaleźć się w nowym zespole. Niegdysiejsza gwiazda Milanu być może dostanie szansę w drugiej połowie.

W pierwszej jedenastce wystąpi za to na pewno Rafał Gikiewicz. To jednak nie polski bramkarz jest największa nadzieją kibiców Unionu. Przede wszystkim chcieliby oni liczyć bowiem na dwóch 33-latków – Michaela Parensena, który jednak w meczu nie zagra i Christophera Trimmela, który pojawi się w wyjściowym składzie w drugiej linii. Ten znany ze świetnych dośrodkowań i dokładnych krótkich podań Austriak może przesądzić o sukcesie ofensywy Unionu, jednocześnie spełniając swoje zadania w grze obronnej.

Kluczowi gracze Herthy to napastnicy, Unionu – pomocnicy i obrońcy. Pokazuje to chyba cele, jakie zespoły stawiają sobie w tym sezonie. Ze starcia zespołu ofensywnego z defensywnym może wyjść mecz niezwykle wyrównany i pełen walki, ale niekoniecznie obfitujący w wiele sytuacji podbramkowych.

Na kogo postawić?

Hertha w ostatnich pięciu meczach zaliczyła dwa zwycięstwa, dwa remisy i jedną porażkę (i to aż pięcioma bramkami z FC Koln). Mimo to kursy na jej zwycięstwo są nieco wyższe, za każdą postawioną na zespół złotówkę można wygrać 2,55 zł. W przypadku zwycięstwa Unionu zaś 3,10 zł. Za prawdopodobny bukmacherzy uznają również remis . Osobiście skłaniałby się ku minimalnemu zwycięstwu Unionu, ale ciężko wskazać w tym spotkaniu jednoznacznego faworyta. Z pewnością możemy się spodziewać wyrównanego pojedynku z raczej niewielką ilością bramek. Jeżeli na boisku znajdzie się w drugiej połowie Krzysztof Piątek, być może doczekamy się również starcia polski napastnik vs polski bramkarz.

Przewidywane składy:

Hertha: Rune Jarstein – Peter Pekarik, Dedryck Boyata, jordan Torunarigha, Marvin Plattenhardt – Vladimir Darida, Marko Grujić – Dodi Lukebakio, Matheus Cunha, Maximilian Mittelstadt – Vedad Ibisević

Union Berlin: Rafał Gikiewicz – Marvin Friedrich, Florian Hubner, Neven Subotić – Christopher Trimmel, Christian Gentner, Robert Andrich, Christopher Lenz – Marcus Ingvartsen, Marius Bulter – Sebastian Andersson

 

Marek Jura